Świat na progu nowego kryzysu gospodarczego

Ekonomista ostrzega: świat zmierza w stronę kryzysu podobnego do lat 70., z inflacją, długiem i napięciami globalnymi

Świat na progu nowego kryzysu gospodarczego

Światowa gospodarka wchodzi w okres, który może okazać się jednym z najtrudniejszych od dekad. Tak uważa Kenneth Rogoff, który w rozmowie z David Lin ostrzega przed scenariuszem przypominającym lata 70.

Kluczowym problemem jest tzw. szok podażowy. W praktyce oznacza to sytuację, w której rosną ceny surowców i energii, a jednocześnie gospodarka nie nadąża z produkcją. Efekt jest szczególnie trudny: rośnie inflacja, ale jednocześnie rosną też stopy procentowe. To odróżnia ten kryzys od wielu wcześniejszych, bo banki centralne mają ograniczone możliwości reakcji.

Rogoff podkreśla, że podobny mechanizm występował w latach 70. Wtedy wzrost cen surowców doprowadził do jednoczesnej inflacji i spowolnienia gospodarczego. Taka kombinacja jest wyjątkowo bolesna, bo nie ma prostych narzędzi, które pozwalają szybko ustabilizować sytuację.

Dziś sytuację pogarsza rosnący dług publiczny USA. Problemem nie jest sam jego poziom, ale tempo wzrostu. Jeśli koszty obsługi długu będą rosły, może to prowadzić do poważnych napięć w systemie finansowym. W skrajnym przypadku rozwiązaniem może być inflacja, która realnie zmniejsza wartość zadłużenia, lub inne formy nacisku na system finansowy.

Jednocześnie zmienia się globalny układ sił. Dolar wciąż pozostaje najważniejszą walutą, ale jego pozycja stopniowo słabnie. Coraz większą rolę odgrywają Chiny, a także euro. Rogoff uważa, że świat zmierza w stronę bardziej podzielonego systemu, w którym znaczenie będzie miało kilka głównych centrów finansowych.

Na ten proces wpływają również napięcia polityczne i sankcje, które skłaniają część krajów do ograniczania zależności od dolara. W niektórych przypadkach alternatywą stają się inne waluty lub kryptowaluty.

Ekonomista zwraca też uwagę na globalizację. Jego zdaniem przyniosła ona Stanom Zjednoczonym ogromne korzyści, a jej ograniczanie może przynieść więcej szkód niż pożytku. Podobnie jest z przemysłem — jego mniejszy udział w gospodarce wynika głównie z postępu technologicznego, a nie z handlu międzynarodowego.

Patrząc w przyszłość, Rogoff spodziewa się większej niestabilności. Wskazuje, że wojny, napięcia gospodarcze i decyzje polityczne mogą mieć coraz większy wpływ na globalną gospodarkę. To oznacza, że kolejne lata mogą przynieść więcej niepewności i trudniejszych decyzji.

Share