Cisza wokół Shiba Inu budzi wątpliwości

Shiba Inu zmaga się z ciszą po ataku, rosnącą krytyką i pytaniami o realną wartość projektu.

Cisza wokół Shiba Inu budzi wątpliwości

Wokół projektu Shiba Inu zrobiło się wyraźnie ciszej. Główny ambasador projektu od dłuższego czasu nie zabiera głosu w mediach społecznościowych i nie wiadomo, z czego dokładnie wynika to milczenie. Brak komentarzy tylko podsyca spekulacje, bo wcześniej komunikacja z community była znacznie bardziej regularna.

Cisza nie dotyczy jednak wyłącznie jednej osoby. Po ataku na infrastrukturę projektu aktywność informacyjna całego zespołu wyraźnie osłabła. Dla części obserwatorów to naturalna reakcja na kryzys, dla innych sygnał, że projekt stracił impet i nie ma obecnie nic istotnego do zakomunikowania.

W tym samym czasie coraz głośniej odzywają się krytycy. Ich zdaniem Shiba Inu nadal nie rozwiązuje żadnego realnego problemu, a większość działań skupia się wyłącznie na podtrzymywaniu zainteresowania rynkowego. Wskazują, że zamiast konkretnych zastosowań, projekt regularnie promuje informacje o spalaniu tokenów, co ma jedynie wpływać na cenę, a nie na faktyczną użyteczność.

Pojawiają się też opinie, że komunikacja oparta głównie na zapowiedziach i narracji cenowej nie wystarcza w dłuższej perspektywie. Inwestorzy coraz częściej oczekują jasnych efektów, a nie tylko obietnic przyszłego rozwoju. Brak wyraźnych aktualizacji i długie okresy milczenia mogą osłabiać zaufanie nawet najbardziej lojalnej społeczności.

Na razie pozostaje więc niepewność. Nie wiadomo, czy obecna cisza jest elementem strategii, chwilowym przestojem po trudnych wydarzeniach, czy sygnałem głębszych problemów. Jedno jest pewne: bez klarownej komunikacji i realnych działań trudno będzie odbudować dawną dynamikę projektu.