Polska wymiera najszybciej od dekad. Dane są alarmujące
W 2025 roku Polska zanotowała najmniej urodzeń od zakończenia II wojny światowej. Dane GUS niepokoją.
Polska znalazła się w środku największego kryzysu demograficznego od dziesięcioleci. Według wstępnych danych w 2025 roku urodziło się około 238 tys. dzieci. To najniższy wynik od zakończenia II wojny światowej.
Jednocześnie w ubiegłym roku zmarło około 406 tys. osób. Oznacza to, że liczba zgonów była wyższa od liczby urodzeń o blisko 168 tys. mieszkańców. W praktyce Polska kurczy się w tempie, którego nie obserwowaliśmy od lat.
Niepokojąco wygląda również współczynnik dzietności. W Polsce wynosi on obecnie około 1,11 dziecka na kobietę. To jeden z najgorszych wyników w Europie. Gorzej wypada jedynie Hiszpania, gdzie wskaźnik jest jeszcze niższy.
Dla porównania, aby liczba ludności utrzymywała się na stabilnym poziomie bez migracji, współczynnik dzietności powinien wynosić około 2,1. Oznacza to, że obecnie rodzi się niemal dwa razy mniej dzieci, niż byłoby potrzebne do prostego zastępowania pokoleń. O wzroście populacji można mówić dopiero przy wartościach wyższych od tego poziomu.
Dlaczego Polacy mają coraz mniej dzieci? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Demografowie, ekonomiści i socjologowie od lat spierają się o przyczyny.
Jedna grupa ekspertów wskazuje przede wszystkim na kwestie ekonomiczne. Młodzi ludzie nie tyle nie chcą mieć dzieci, co często nie mogą sobie na nie pozwolić. Ceny mieszkań należą do najwyższych w historii, zakup własnego lokum dla wielu pozostaje poza zasięgiem, a niestabilne formy zatrudnienia utrudniają planowanie przyszłości. W takiej sytuacji decyzja o założeniu rodziny jest odkładana na później.
Inni zwracają uwagę na zmiany kulturowe. Ich zdaniem problemem nie są wyłącznie pieniądze. Coraz więcej osób świadomie rezygnuje z rodzicielstwa lub odkłada je na dalszy plan. Współczesne społeczeństwo większy nacisk kładzie na rozwój osobisty, karierę, podróże i niezależność. Dzieci przestają być oczywistym elementem dorosłego życia, a stają się jednym z wielu możliwych wyborów.
Co ciekawe, kryzys demograficzny nie dotyczy wyłącznie Polski. Podobne problemy obserwują Niemcy, Włochy, Hiszpania czy Japonia. Różnica polega na tym, że Polska znalazła się dziś w grupie krajów z najniższą dzietnością na świecie.
To nie jest problem, którego skutki zobaczymy za kilkadziesiąt lat. Już dziś oznacza mniej uczniów w szkołach, mniej pracowników na rynku pracy i coraz większą liczbę emerytów. Pytanie nie brzmi już, czy Polska ma problem demograficzny. Pytanie brzmi, czy da się go jeszcze odwrócić.
Problem ma jednak również drugie dno, o którym mówi się znacznie rzadziej. Przez lata przyzwyczailiśmy się do myślenia, że nieruchomości zawsze będą drożeć, bo mieszkań brakuje. Tymczasem w dłuższej perspektywie kryzys demograficzny może odwrócić ten trend.
Najlepszym przykładem jest Japonia. Kraj od lat zmaga się z niską dzietnością, starzeniem społeczeństwa i spadkiem liczby mieszkańców. Efekt? Według oficjalnych danych w Japonii stoi już około 9 milionów pustych domów, co stanowi niemal 14 proc. wszystkich nieruchomości mieszkalnych w kraju.
Wiele z tych budynków nie jest opuszczonych dlatego, że są zniszczone. Po prostu nie ma już wystarczającej liczby ludzi, którzy chcieliby w nich mieszkać. Młodzi przeprowadzają się do największych miast, a domy pozostawione przez starsze pokolenia często nie znajdują nowych właścicieli. Część spadkobierców nie chce ich przejmować, inni nie widzą sensu inwestowania w nieruchomości położone z dala od centrów gospodarczych.
Niektóre japońskie domy można dziś kupić za ułamek ich dawnej wartości, a zdarzają się nawet nieruchomości oddawane niemal za darmo. Problem polega na tym, że chętnych wciąż brakuje.
Oczywiście Polska jest jeszcze daleko od takiego scenariusza. Jednak jeśli liczba urodzeń pozostanie na obecnym poziomie przez kolejne dekady, rynek nieruchomości może wyglądać zupełnie inaczej niż dziś. Pytanie brzmi nie tylko, kto kupi mieszkania budowane obecnie, ale również kto będzie chciał mieszkać w domach odziedziczonych po obecnym pokoleniu.
Obserwuj nas na: