Cła Trumpa podbijają ceny metali

Zapowiedzi ceł z 17 stycznia wywołały opóźnioną reakcję rynku, windując ceny złota i srebra do rekordowych poziomów.

Cła Trumpa podbijają  ceny metali

Jak pisaliśmy 17 stycznia w artykule "Nowe cła za Grenlandię”, Donald Trump planuje nałożenie dodatkowych taryf handlowych na wybrane kraje Europy. Wtedy zapowiedzi nie wywołały natychmiastowej reakcji rynków. Dopiero teraz inwestorzy zaczęli wyceniać możliwe skutki tych słów, co wywołało gwałtowne ruchy na rynku metali szlachetnych.

Złoto wzrosło powyżej 4 660 dolarów za uncję, a srebro po raz pierwszy w historii zbliżyło się do poziomu 94 dolarów. Opóźniona reakcja rynku pokazuje, że inwestorzy dopiero po czasie ocenili skalę ryzyka związanego z możliwą eskalacją konfliktu handlowego.

Zapowiedzi Trumpa zakładają wprowadzenie od 1 lutego 10 procentowego cła na import z Danii, Norwegii, Szwecji, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Holandii i Finlandii. Dodatkowo pojawiło się ostrzeżenie, że od 1 czerwca stawka może wzrosnąć do 25 procent, jeśli kraje te nie zgodzą się sprzedać Grenlandii Stanom Zjednoczonym z powodów strategicznych. Europa zapowiedziała odwet w postaci ceł na amerykańskie towary o wartości do 93 miliardów euro.

18 stycznia srebro ustanowiło historyczny rekord, chwilowo osiągając 94,30 dolara za uncję. Od początku roku jego cena wzrosła już o 31 procent, po ponad 120 procentowym wzroście w poprzednim roku. Jeszcze rok temu srebro kosztowało około 30 dolarów, co pokazuje skalę obecnych zmian.

Silne wzrosty wynikają nie tylko z niepokoju inwestorów, ale też z realnych problemów podaży. Ponad połowa popytu na srebro pochodzi z przemysłu, w tym z produkcji paneli słonecznych, pojazdów elektrycznych, półprzewodników, centrów danych, sprzętu AI oraz systemów zielonej energii. Globalna podaż pozostaje w deficycie od ponad pięciu lat.

Złoto również korzysta na niepewności. W ciągu roku jego cena wzrosła o blisko 72 procent. Inwestorzy traktują je jako zabezpieczenie przed wojnami handlowymi, inflacją i ryzykiem geopolitycznym. Opóźniona reakcja rynku pokazuje, że metale szlachetne ponownie stały się kluczowym barometrem globalnego strachu.

Na tle tych wydarzeń wyraźnie widać zmianę kierunku kapitału. Napięcia handlowe i rosnąca niepewność sprzyjają surowcom, które są postrzegane jako bezpieczna przystań. W tym samym czasie presja pojawia się na rynkach akcji oraz kryptowalut, z których część inwestorów wycofuje środki. Efekt jest czytelny: zapowiedzi ceł windują ceny złota i srebra, a ryzykowne aktywa tracą na atrakcyjności.