Bitcoin i jen w nieoczekiwanym duecie

Bitcoin i jen japoński poruszają się razem jak nigdy wcześniej, co podważa rolę BTC jako niezależnego aktywa.

Bitcoin i jen w nieoczekiwanym duecie

Bitcoin i jen japoński zaczęły poruszać się razem w sposób, jakiego wcześniej nie obserwowano. W ciągu ostatnich 90 dni zależność między ceną bitcoina a kursem jena osiągnęła rekordowy poziom. Dane z TradingView pokazują, że współczynnik korelacji między BTC a indeksem JPYX wyniósł 0,86, co jest najwyższą wartością w historii tych pomiarów.

Tak silna korelacja oznacza, że aż 73 procent zmian ceny bitcoina w tym okresie pokrywało się z ruchem jena. W praktyce oba aktywa niemal równocześnie rosły lub spadały. JPYX to indeks oparty na kontraktach CFD, który pokazuje siłę jena wobec czterech głównych walut: euro, dolara amerykańskiego, dolara australijskiego i nowozelandzkiego.

W efekcie bitcoin, który przez lata był postrzegany jako niezależne aktywo i forma cyfrowego złota, zaczął zachowywać się jak przedłużenie japońskiej waluty. Ostatnie miesiące sugerują, że stracił on na razie swoją rolę jako narzędzie dywersyfikacji portfela, ponieważ jego notowania reagują podobnie jak kurs jena.

Zależność ta trwa od października 2025 roku. Na początku października bitcoin osiągnął lokalny szczyt, po czym przez kolejne dwa miesiące wyraźnie tracił na wartości. W tym samym czasie indeks jena kontynuował spadki. Dopiero po połowie grudnia zarówno przeceny bitcoina, jak i jena zaczęły wyhamowywać.

Jen znajduje się w trendzie spadkowym od kwietnia ubiegłego roku. Powodem są obawy o stabilność finansów publicznych Japonii, które doprowadziły do wzrostu rentowności obligacji rządowych. Relacja długu do PKB wynosi tam 240 procent, co plasuje Japonię wśród najbardziej zadłużonych państw świata, mimo że większość długu jest w rękach krajowych inwestorów.

Wysokie zadłużenie stawia bank centralny w trudnej sytuacji. Podnoszenie stóp procentowych zwiększa koszty obsługi długu, a utrzymywanie ich na niskim poziomie grozi dalszym osłabieniem waluty. Część obserwatorów uważa, że kryzys fiskalny już odbija się na rynku walutowym i że jedyną realną ulgą dla Japonii mogłaby być recesja w USA.