Tom Lee traci miliardy na Ethereum, ale nadal kupuje

Firmy nadal inwestują w Ethereum mimo miliardowych strat i słabej sytuacji rynku.

Tom Lee traci miliardy na Ethereum, ale nadal kupuje

Tom Lee i jego firma BitMine Immersion Technologies coraz mocniej wiążą swoją przyszłość z Ethereum. Problem w tym, że rynek od miesięcy pozostaje słaby, a kurs ETH utrzymuje się w pobliżu najniższych poziomów od dwóch lat. Efekt to gigantyczne straty na papierze, które według rynku sięgają już około 8 miliardów dolarów.

Mimo tak dużego spadku wartości Tom Lee nie zamierza wycofywać się z inwestycji. Wciąż podtrzymuje swoją teorię o przyszłym „supercyklu” Ethereum i przekonuje, że firma nie jest pod presją sprzedaży aktywów.

BitMine posiada obecnie ponad 5,3 mln ETH, co odpowiada ponad 4 proc. całej podaży Ethereum. To sprawia, że spółka stała się jednym z największych korporacyjnych graczy związanych z ETH.

Rosnące straty wywołują jednak coraz większe wątpliwości wśród inwestorów i rynku kryptowalut. W mediach społecznościowych pojawia się coraz więcej komentarzy podważających strategię firmy oraz sens tak dużego uzależnienia działalności od jednego aktywa.

Sytuacji nie pomaga także słabszy okres samego Ethereum. Kryptowaluta pozostaje pod presją, a część inwestorów uważa, że ETH wyraźnie przegrywa z innymi dużymi projektami pod względem wyników rynkowych.

Model działania BitMine coraz częściej porównywany jest do Strategy Michaela Saylora. Firma od lat skupuje bitcoina, finansując zakupy między innymi emisją akcji oraz zadłużeniem. Dopóki rynek rośnie, taka strategia może przynosić ogromne zyski. Problem pojawia się wtedy, gdy ceny kryptowalut mocno spadają i utrzymują się nisko przez dłuższy czas.

W przypadku BitMine sytuacja wygląda podobnie, tylko zamiast bitcoina firma postawiła głównie na Ethereum. Najbliższe miesiące mogą pokazać, jak tego typu spółki poradzą sobie podczas ewentualnego głębszego kryzysu na rynku kryptowalut.

Obserwuj nas na:

Share