Saylor stawia na cyfrowy kapitał
Michael Saylor widzi w Bitcoinie cyfrowy kapitał, lecz dane rynkowe pokazują rosnącą presję sprzedażową.
Bitcoin znów wystawia cierpliwość inwestorów na próbę. Choć w ciągu miesiąca jego cena wzrosła o ponad 22 proc., kryptowaluta wciąż pozostaje daleko od historycznego rekordu, a na rynku coraz mocniej ścierają się kupujący ze sprzedającymi. Właśnie w takim momencie Michael Saylor ze Strategy przekonuje, że na BTC nie należy patrzeć jedynie przez pryzmat bieżącego kursu.
Saylor określił Bitcoina mianem „cyfrowego kapitału” i potencjalnego globalnego aktywa rezerwowego. Nie oznacza to jednak, że jego zdaniem kryptowaluta ma zastąpić dolara, banki lub tradycyjne rynki finansowe. Zakłada raczej, że może przejąć część wartości przechowywanej dziś w złocie, nieruchomościach, akcjach, obligacjach i przedmiotach kolekcjonerskich.
Strategy uzasadnia tę tezę ograniczoną podażą Bitcoina, globalną płynnością, możliwością łatwego podziału i przenoszenia oraz brakiem centralnego emitenta. W tym ujęciu BTC ma służyć przede wszystkim do przechowywania majątku i ochrony przed spadkiem siły nabywczej, a nie tylko do realizowania płatności.
Historyczne wyniki pokazują jednak, jak wysoką cenę inwestorzy płacą za ten potencjał. Według danych do 4 września 2026 roku mediana stopy zwrotu wynosiła 97,7 proc. w ciągu roku, 272,2 proc. w dwa lata, 481,7 proc. w trzy lata oraz 1301,7 proc. w cztery lata. Najgorszy okres roczny zakończył się stratą 83,6 proc., choć nawet najsłabsze cztery lata przyniosły około 32,6 proc. zysku.
Średnia roczna stopa zwrotu z ostatnich dziesięciu lat sięgnęła 62,8 proc. Od sierpnia 2020 roku, gdy Strategy przyjęła standard Bitcoina, było to 37,2 proc. Jednocześnie 4 września kurs znajdował się 36,1 proc. poniżej rekordu, a największe historyczne obsunięcie wyniosło około 93,1 proc. Sama Strategy sprzedała w 2026 roku 6916 BTC, po czym 31 sierpnia kupiła 4603 tokeny.
Obserwuj nas na: