Nadchodzi trudny kryzys
Nadchodzi trudniejszy kryzys niż w 2008 roku
Doświadczony inwestor Josef Schachter ostrzega, że światowa gospodarka może wejść w długi i bolesny okres spowolnienia, który potrwa dłużej niż kryzys finansowy z 2008 roku. Jego zdaniem główną przyczyną nie będą typowe czynniki finansowe, lecz zakłócenia w infrastrukturze energetycznej oraz łańcuchach dostaw.
Ekspert zwraca uwagę na rosnące napięcia w rejonie Zatoki Perskiej, związane z konfliktem Iranu, USA i Izraela. Szczególnie istotna jest sytuacja w Cieśninie Ormuz, przez którą przepływa około jedna piąta światowej ropy. Zakłócenia w tym regionie już ograniczyły eksport i podniosły ceny surowca powyżej 100 dolarów za baryłkę.
Schachter podkreśla, że zniszczenia infrastruktury energetycznej mogą mieć długotrwałe skutki. Naprawa instalacji gazowych może zająć od roku do dwóch lat, pól naftowych do roku, a utrata tankowców dodatkowo pogłębia problemy logistyczne. To nie są chwilowe trudności, lecz zmiany o charakterze strukturalnym, które mogą utrzymywać wysokie ceny energii przez długi czas.
Im dłużej będą trwały zakłócenia wywołane konfliktem, tym poważniejsze będą skutki dla gospodarki. Schachter zaznacza, że wcześniejsze prognozy cen i rozwoju sytuacji przestają być aktualne, a przedłużająca się wojna będzie tylko zwiększać presję na wzrost cen.
Wzrost kosztów energii przełoży się na cały system gospodarczy. Droższe paliwa i surowce podniosą koszty produkcji i transportu, co z kolei wpłynie na ceny dla konsumentów. Według prognoz inflacja może utrzymywać się na poziomie od 5 do 8 procent przez dłuższy czas, jeśli konflikt nie zostanie rozwiązany.
Taka sytuacja oznacza dodatkowe obciążenie zarówno dla gospodarstw domowych, jak i decydentów ekonomicznych, którzy już teraz mierzą się z wysokimi kosztami i spowalniającym wzrostem gospodarczym. Jednocześnie rynki finansowe mogą reagować nierównomiernie. Sektor energetyczny może zyskać na rosnących cenach, podczas gdy reszta gospodarki odczuje skutki inflacji i ograniczonej podaży.