Firma Cherokee chce kupować akcje Ripple
Prawnik Deaton ostrzega przed sprzedażą akcji Ripple po zaniżonych cenach
Firma Linqto Texas, LLC przez ostatnie 2 lata oferowała inwestorom akcje Ripple na rynku prywatnym, umożliwiając kupno udziałów w firmie przed planowanym wejściem na giełdę. Jednak sytuacja skomplikowała się drastycznie, gdy Linqto ogłosiła upadłość (sprawa sądowa nr 25-90186).
Teraz w grę wchodzi Cherokee Acquisition - firma specjalizująca się w wykupywaniu wierzytelności od poszkodowanych w upadłościach. Cherokee wysyła listy do inwestorów, którzy kupili akcje Ripple przez Linqto, oferując im gotówkę za ich roszczenia, ale po znacznie zaniżonych cenach.
Oferta Cherokee - duże straty dla inwestorów
Cherokee przedstawiła konkretne propozycje cenowe. Za roszczenia powyżej 100 000 dolarów oferuje między 70% a 75% wartości, podczas gdy za mniejsze inwestycje (poniżej 100 000 dolarów) płaci jedynie 65-70%. Firma przekonuje, że inwestorzy otrzymają natychmiastową wypłatę gotówki, podczas gdy Cherokee przejmie ryzyko długiego czekania na rozstrzygnięcia sądowe.
W praktyce oznacza to poważne straty. Inwestor, który włożył 100 000 dolarów w akcje Ripple po 40 dolarów za sztukę, otrzymałby od Cherokee jedynie 60 000-75 000 dolarów.
Prawnik ostrzega przed pochopnymi decyzjami
Prawnik John Deaton wyjaśnił mechanizm działania firm takich jak Cherokee. "Kupują one roszczenia znacznie poniżej ich rzeczywistej wartości, licząc na zysk po ostatecznych rozliczeniach" - tłumaczy.
Deaton zwraca uwagę na istotną różnicę w wycenach. Podczas gdy Cherokee oferuje 60-75% pierwotnej inwestycji, akcje Ripple na rynkach wtórnych są notowane już bliżej 100 dolarów. Co więcej, ostatnia oferta tender od samego Ripple wynosiła 175 dolarów za akcję. Oznacza to, że inwestycja za 100 000 dolarów mogłaby być dziś warta ponad 200 000 dolarów.
"Oferty zazwyczaj bazują na pierwotnej kwocie inwestycji, ignorując obecne niezrealizowane zyski. Sprzedający mogą przez to stracić ogromną wartość" - ostrzega prawnik.
Czy warto czekać na IPO?
Kluczowy problem polega na tym, że inwestorzy i tak nie mają bezpośredniego dostępu do swoich akcji Ripple. Będą mogli je odzyskać dopiero po wejściu firmy na giełdę i zakończeniu okresu blokady akcji.
Ten okres niepewności wykorzystują firmy takie jak Cherokee, oferując płynność w zamian za znaczące rabaty.
Deaton radzi ostrożność: "Inwestorzy i tak nie otrzymają akcji Ripple, dopóki firma nie przeprowadzi IPO i nie zakończy się okres blokady. O ile nie macie pilnej potrzeby finansowej, nie widzę powodu, żeby sprzedawać za tak niskie ceny."







