Wall Street w DeFi
Giganci finansów kupują tokeny DeFi, by zyskać dostęp do infrastruktury, nie dla spekulacji.
Coraz więcej instytucji finansowych z tradycyjnego rynku zaczyna kupować tokeny DeFi, zamiast ograniczać się do współpracy czy inwestycji kapitałowych. W lutym takie ruchy ogłosiły m.in. BlackRock, Citadel Securities oraz Apollo Global Management.
BlackRock przeniósł swój tokenizowany fundusz skarbowy BUIDL onchain przez Uniswap i kupił tokeny UNI. Citadel wsparł start blockchaina Zero od LayerZero, nabywając tokeny ZRO. Z kolei Apollo zawarło umowę z Morpho, by w ciągu 48 miesięcy przejąć do 90 mln tokenów MORPHO, czyli około 9 procent podaży.
Dlaczego teraz? Inwestorzy podkreślają, że nie chodzi o spekulację, lecz o dostęp do infrastruktury. Instytucje kupują tokeny protokołów, z których zamierzają korzystać. To element strategii produktowej i dystrybucji, a nie sygnał, że uznały tokeny zarządcze za nową klasę aktywów.
Zmieniło się też otoczenie. W ciągu ostatnich 12 do 24 miesięcy poprawiła się infrastruktura przechowywania i obsługi tokenów, co ułatwia ich posiadanie regulowanym podmiotom. W USA pojawiła się większa jasność regulacyjna. SEC zakończyła postępowania wobec firm takich jak Uniswap, Coinbase i Aave bez działań egzekucyjnych. Wskazuje się też na znaczenie ustawy GENIUS Act oraz oczekiwania wobec CLARITY Act.
Czy to trwała zmiana? Część ekspertów uważa, że tak, bo duże instytucje nie angażują kapitału przypadkowo. Inni studzą emocje, zauważając, że skala zakupów jest niewielka względem ich bilansów. Na razie trudno mówić o przełomie.
Rynek zareagował spokojnie. Ceny tokenów nie wzrosły znacząco, ponieważ same fundamenty się nie zmieniły. Wiele tokenów DeFi wciąż nie daje realnego udziału w przychodach protokołu. Dopóki nie pojawi się wyraźne powiązanie między zyskami a posiadaczami tokenów, reakcje cenowe mogą pozostać ograniczone.
Rośnie też pytanie o koncentrację władzy w DAO. Niektórzy widzą ryzyko, inni szansę na większą dyscyplinę i aktywność w głosowaniach, które dziś często mają niską frekwencję.
Wielu inwestorów spodziewa się, że kolejne instytucje pójdą tą drogą, ale wybiórczo i głównie w odniesieniu do największych, płynnych protokołów.







