Polska na niewykorzystanym bogactwie
Polska siedzi na bogactwie. Dlaczego nie jesteśmy potęgą?
Od lat słyszymy, że Polska jest krajem niezwykle bogatym w surowce naturalne. Mamy jedne z największych w Europie złóż węgla kamiennego, ogromne zasoby miedzi i srebra, złoża siarki, soli, a także gazu ziemnego. Co jakiś czas media informują o kolejnych odkryciach, które rzekomo mają odmienić przyszłość polskiej gospodarki.
Mimo to trudno nazwać Polskę światową potęgą surowcową. Nie jesteśmy europejską Norwegią, nie przypominamy Kataru, a nasze bogactwa naturalne nie przełożyły się na skok cywilizacyjny porównywalny z tym, jaki osiągnęły niektóre kraje posiadające znacznie mniejsze zasoby.
Dobrym przykładem jest Jastrzębska Spółka Węglowa. To największy producent węgla koksowego w Europie. Węgiel koksowy jest kluczowym surowcem dla przemysłu hutniczego i produkcji stali, a więc dla całej nowoczesnej gospodarki. Teoretycznie JSW powinna być jednym z gospodarczych filarów Polski. Tymczasem od lat spółka zmaga się z problemami finansowymi, politycznymi sporami i kolejnymi programami naprawczymi. Trudno nie zadać pytania: jak to możliwe, że firma posiadająca dostęp do tak strategicznego surowca nie potrafi przekuć tego w trwały sukces?
Wielu ludzi uważa, że problemem jest brak surowców. Tyle że Polska surowce posiada. Prawdziwe pytanie brzmi więc inaczej: dlaczego nie potrafimy wykorzystać ich potencjału?
Aby znaleźć odpowiedź, warto spojrzeć na kraje, które również siedzą na ogromnych bogactwach naturalnych.
Wenezuela posiada jedne z największych zasobów ropy naftowej na świecie. Teoretycznie jej mieszkańcy powinni należeć do najbogatszych społeczeństw globu. Zamiast tego kraj od lat zmaga się z kryzysem gospodarczym, inflacją, korupcją, przestępczością i masową emigracją obywateli.
Podobnie wygląda sytuacja Nigerii. To jeden z największych producentów ropy w Afryce. Mimo ogromnych wpływów z eksportu surowców miliony mieszkańców żyją tam w biedzie. Kolejne afery korupcyjne, przejmowanie majątku przez uprzywilejowane grupy oraz nieefektywne zarządzanie sprawiły, że narodowe bogactwo nie przełożyło się na dobrobyt zwykłych obywateli.
Największym mitem jest przekonanie, że sam fakt posiadania surowców gwarantuje bogactwo. Historia pokazuje coś dokładnie odwrotnego. Surowce są jedynie narzędziem. W rękach sprawnych państw stają się źródłem rozwoju, inwestycji i wzrostu poziomu życia. W rękach nieudolnych elit zamieniają się w źródło konfliktów, korupcji i marnowania potencjału.
Ekonomiści często używają pojęcia „klątwy surowcowej”, jednak samo posiadanie bogactw naturalnych nie jest żadnym przekleństwem. Przeciwnie – odpowiednio zarządzane zasoby mogą stać się fundamentem gospodarczej potęgi. Problem pojawia się wtedy, gdy państwo nie potrafi wykorzystać swojego potencjału. Korupcja, nepotyzm, polityczne nominacje, krótkowzroczne decyzje i brak długoterminowej strategii sprawiają, że ogromne bogactwo znajdujące się pod ziemią nie przekłada się na dobrobyt obywateli.
Czy podobny problem występuje również w Polsce?
Oczywiście nie można porównywać Polski do Wenezueli czy Nigerii. Skala problemów jest nieporównywalna. Nie zmienia to jednak faktu, że również u nas od lat pojawiają się zarzuty dotyczące nepotyzmu, politycznych nominacji oraz obsadzania stanowisk według klucza partyjnego. O wielu układach nie mówi się głośno, ale niemal każdy zna kogoś, kto zna kogoś. W spółkach państwowych często zmieniają się zarządy, zmieniają się wizje, zmieniają się priorytety, natomiast odpowiedzialność za długoterminowe wyniki pozostaje rozmyta.
Problemem nie jest wyłącznie polityka. Problemem jest również brak myślenia w perspektywie kilku dekad. Surowce naturalne są zasobem ograniczonym. Można je sprzedać i przejeść, ale można też wykorzystać jako fundament do budowy silnego przemysłu, nowych technologii i nowoczesnej gospodarki.
To właśnie tutaj Polska od lat przegrywa największą walkę. Wydobywamy surowce, ale znacznie rzadziej budujemy wokół nich globalne marki, zaawansowane technologie i produkty o wysokiej wartości dodanej. Największe pieniądze nie powstają bowiem podczas wydobycia. Powstają wtedy, gdy z wydobytego surowca tworzy się produkt, którego potrzebuje cały świat.
Norwegia wykorzystała dochody z ropy do budowy jednego z największych funduszy majątkowych na świecie. Niemcy stworzyły przemysłową potęgę mimo znacznie skromniejszych zasobów naturalnych. Japonia i Korea Południowa osiągnęły gospodarczy sukces praktycznie bez własnych bogactw surowcowych.
Być może więc pytanie, które od lat zadajemy, jest błędne.
Nie powinniśmy pytać, jakie bogactwa znajdują się pod polską ziemią.
Powinniśmy pytać, dlaczego od dziesięcioleci nie potrafimy stworzyć systemu, który pozwoliłby wykorzystać je w sposób przynoszący korzyści całemu społeczeństwu.
Bo prawdziwe bogactwo narodów nie bierze się z tego, co mają pod ziemią.
Bierze się z tego, jak potrafią tym zarządzać.
Obserwuj nas na: