KOSPI traci ponad 8 proc. Seulu wstrzymał handel
KOSPI stracił ponad 8 proc., a wyprzedaż spółek technologicznych objęła całą Azję.
Po gwałtownej wyprzedaży na rynku w Seulu indeks KOSPI stracił ponad 8 proc. już w pierwszych 20 minutach poniedziałkowej sesji. Spadek uruchomił mechanizm bezpieczeństwa i doprowadził do czasowego wstrzymania handlu.
KOSPI to główny indeks giełdy w Korei Południowej, skupiający największe spółki notowane na rynku, w tym takie firmy jak Samsung. Jest uznawany za najważniejszy barometr kondycji południowokoreańskiej gospodarki i rynku kapitałowego.
Indeks zsunął się do przedziału 7500–7600 punktów, notując jeden z największych spadków w ostatnich miesiącach. Pod presją znalazła się również południowokoreańska waluta. Won osłabił się do poziomów niewidzianych od kryzysu finansowego z 2008 roku.
Najmocniej traciły spółki technologiczne. Akcje Samsunga spadły o około 11 proc., a wyprzedaż objęła także inne firmy związane z sektorem półprzewodników i nowoczesnych technologii. W całej Azji przeceniane były m.in. SoftBank, SK Hynix, TSMC oraz Hon Hai. Sam SoftBank stracił ponad 7 proc.
Nastroje pogorszyły się po słabszej od oczekiwań prognozie przychodów przedstawionej przez Broadcom. Dodatkowym obciążeniem okazały się napięcia geopolityczne, które skłoniły inwestorów do ponownej oceny wycen spółek technologicznych, szczególnie tych korzystających wcześniej z boomu na sztuczną inteligencję.
Gwałtowny spadek KOSPI uruchomił tzw. circuit breaker, czyli mechanizm bezpieczeństwa stosowany na giełdach podczas wyjątkowo dużych wahań cen. Gdy indeks traci określony procent w krótkim czasie, handel zostaje automatycznie wstrzymany na kilka minut. Celem jest ograniczenie paniki i danie inwestorom czasu na spokojną ocenę sytuacji. Takie przerwy mają zapobiegać chaotycznej wyprzedaży wywołanej emocjami, a nie rzeczywistą zmianą fundamentów rynku.
Mimo silnej przeceny część analityków nie spodziewa się długotrwałego załamania. Ich zdaniem obecne spadki są przede wszystkim reakcją na słabość amerykańskich rynków oraz wzrost awersji do ryzyka, a nie sygnałem pogorszenia perspektyw gospodarczych Korei Południowej.
Podobnego zdania jest Goldman Sachs. Timothy Moe, główny strateg ds. rynków akcji w regionie Azji i Pacyfiku, ocenił w rozmowie z Bloomberg TV, że obecna wyprzedaż może zostać zapamiętana jako techniczna korekta, a nie początek długotrwałego trendu spadkowego. Według niego fundamenty południowokoreańskiego rynku pozostają mocne.
Inwestorzy zwracają też uwagę na niedawne partnerstwa technologiczne i nowe inwestycje, w tym projekty związane z Nvidia, które nadal wspierają długoterminowe oczekiwania wzrostu. Teraz rynek będzie obserwował, czy władze zdecydują się na dodatkowe działania mające ustabilizować sytuację na giełdzie.
Obserwuj nas na: