Koniec wpisywania numeru karty?
Mastercard chce do 2030 roku zastąpić karty płatnicze tokenami i biometrią, stawiając na większe bezpieczeństwo.
Do 2030 roku tradycyjne karty płatnicze mogą zacząć znikać z codziennego użytku. Mastercard chce zastąpić je jednorazowymi tokenami oraz autoryzacją opartą na danych biometrycznych, takich jak odcisk palca czy rozpoznawanie twarzy. Celem jest zwiększenie bezpieczeństwa i ograniczenie oszustw związanych z kradzieżą danych kart.
Płatności już od kilku lat zmieniają się na korzyść rozwiązań cyfrowych. Gotówka stopniowo traci znaczenie, a płatności zbliżeniowe oraz portfele mobilne, takie jak Apple Pay i Google Pay, stały się dla wielu osób podstawową metodą płacenia.
Mastercard zakłada, że do 31 grudnia 2030 roku cyfrowe płatności staną się standardem. Zamiast wpisywania lub przesyłania numeru karty każda transakcja miałaby korzystać z unikalnego tokena. Dzięki temu nawet w przypadku wycieku danych przestępcy nie będą mogli ponownie wykorzystać przechwyconych informacji.
Firma chce również odejść od kart i kodów PIN na rzecz uwierzytelniania biometrycznego. Zakupy miałyby być zatwierdzane odciskiem palca lub skanem twarzy.
Taki model rodzi jednak pytania o jego niezawodność. Problemy z siecią, awarie terminali czy rozładowany telefon mogą utrudnić płatności. W pełni cyfrowy system może też okazać się mniej dostępny dla osób korzystających ze starszych urządzeń lub tych, które nie chcą lub nie potrafią korzystać z nowych technologii.
Jeśli plan Mastercard zostanie zrealizowany, numer karty przestanie odgrywać kluczową rolę, a jego miejsce zajmą tokeny i weryfikacja tożsamości na urządzeniu użytkownika. Utrudni to część oszustw, a jednocześnie zmieni sposób działania banków, sklepów i obsługi klientów.
Dla konsumentów największą zmianą może być stopniowe odejście od fizycznej karty. Z czasem może ona stać się jedynie awaryjnym rozwiązaniem, aż w końcu całkowicie zniknie z portfeli.
Obserwuj nas na: