JPMorgan widzi podobieństwa do kryzysu z 2008
Bitcoin spada, JPMorgan ostrzega przed ryzykiem jak w 2008 roku, choć prognozy długoterminowe pozostają ambitne.
Ruchy cenowe Bitcoina w ostatnich dniach są nerwowe i trudne do przewidzenia. Zmienność utrzymuje się na podwyższonym poziomie, a inwestorzy z uwagą śledzą sygnały płynące z tradycyjnych rynków finansowych.
Najwięcej emocji budzą jednak słowa prezesa JPMorgan Chase, Jamiego Dimona. Jak podał Bloomberg, szef banku dostrzega wyraźne podobieństwa między obecną sytuacją a latami 2005–2007, czyli okresem bezpośrednio poprzedzającym globalny kryzys finansowy z 2008 roku.
Dimon przypomniał, że także wtedy wyniki finansowe wielu instytucji wyglądały bardzo dobrze, a zyski rosły dynamicznie. Jednocześnie w tle narastało ryzyko związane z agresywną polityką kredytową. Jego zdaniem dziś część podmiotów ponownie podejmuje nadmierne ryzyko, aby zwiększyć dochody odsetkowe i poprawić krótkoterminowe rezultaty.
Prezes JPMorgan określił takie działania jako nierozsądne i nastawione na szybki zysk kosztem długoterminowej stabilności. Podkreślił przy tym, że jego bank nie zamierza iść w tym kierunku. Zaznaczył również, że choć cykl kredytowy nadal wydaje się solidny, z czasem mogą pojawić się pierwsze pęknięcia, podobnie jak przed poprzednim kryzysem.
W swojej wypowiedzi Dimon zwrócił także uwagę na sztuczną inteligencję jako czynnik silnie zmieniający rynek, zwłaszcza w sektorze oprogramowania. To dodatkowy element niepewności w otoczeniu, które i tak jest wymagające.
Choć pojawiają się długoterminowe prognozy zakładające nawet wzrost ceny Bitcoina do około 450 000 dolarów, obecnie to obawy o kondycję systemu finansowego i ewentualne powtórzenie błędów sprzed 2008 roku przyciągają największą uwagę inwestorów.