Francja światową stolicą krypto porwań
Francja stała się liderem porwań związanych z kryptowalutami po serii brutalnych ataków i wycieków danych.
Francja od lat kojarzy się z wieżą Eiffla i modą, ale ostatnio coraz częściej pojawia się w nagłówkach z zupełnie innego powodu. Media zaczęły nazywać ją światową stolicą porwań związanych z kryptowalutami.
Chodzi o tzw. wrench attacks, czyli brutalne wymuszanie dostępu do cyfrowych aktywów. Zamiast łamać zabezpieczenia techniczne, przestępcy stosują przemoc, groźby i porwania, by zmusić ofiary do przekazania kryptowalut.
Według raportu Gravitas przygotowanego przez WION w ubiegłym roku we Francji odnotowano do 19 takich ataków. To najwięcej na świecie. W 2026 roku doszło już do sześciu kolejnych przypadków.
Jednym z głośniejszych zdarzeń była próba włamania do budynku mieszkalnego w Val de Marne 12 lutego około godziny siódmej rano. Celem miał być dyrektor generalny Binance France, David Prinçay. Trzech zamaskowanych mężczyzn próbowało dostać się do środka, jednak akcja zakończyła się niepowodzeniem.
W innym przypadku partner 35 letniej magistrat otrzymał zdjęcie kobiety z groźbą jej okaleczenia, jeśli nie zapłaci okupu w kryptowalucie. Powodem było jej powiązanie ze startupem działającym w branży krypto. Kobieta wraz ze swoją starszą matką była przetrzymywana przez 30 godzin w garażu w regionie Drôme. Uwolnić się pomógł im sąsiad, który usłyszał hałas. Okupu nie zapłacono, a w sprawie zatrzymano sześciu podejrzanych.
Skąd ta fala przemocy? Jednym z głównych powodów są wycieki danych. W czerwcu 2025 roku francuskie media informowały, że pracownik urzędu skarbowego przekazywał dane inwestorów kryptowalut przestępcom. W styczniu ujawniono również atak hakerski na firmę Waltio. Hakerzy uzyskali dostęp do danych 50 000 klientów, w tym adresów e mail oraz deklaracji podatkowych za 2024 rok.
Globalnie liczba takich ataków wzrosła rok do roku o 75 procent w porównaniu z 2024 rokiem. Odnotowano około 25 porwań, trzy zabójstwa i straty przekraczające 40 milionów dolarów. Europa odpowiada za blisko 40 procent przypadków, a Francja wyraźnie przoduje.
Eksperci zwracają uwagę, że mimo zatrzymań nie zapadły jeszcze wyroki skazujące. To może osłabiać efekt odstraszający i zachęcać kolejne osoby do udziału w przestępstwach.







