Bitcoin nawet po 10 000

Analityk ostrzega przed spadkiem bitcoina do 10 000 dolarów

Mike McGlone, strateg makroekonomiczny z Bloomberg Intelligence, uważa, że gwałtowne spadki na rynku kryptowalut mogą być sygnałem szerszych problemów finansowych. Jego zdaniem bitcoin może spaść nawet do poziomu 10 000 dolarów, a obecna sytuacja może zapowiadać kolejną recesję w USA.

W poniedziałek bitcoin najpierw wzrósł do 70 841 dolarów, odbijając z 65 395 dolarów, by później spaść w okolice 68 000 dolarów. Tego dnia traciła też większość rynku. Spośród 100 największych kryptowalut aż 85 notowało spadki. Monero straciło 10 procent, a Zcash 8 procent w ciągu doby.

McGlone twierdzi, że popularna od 2008 roku strategia kupowania spadków może przestać działać. Jego zdaniem rynek akcji jest dziś wyjątkowo rozgrzany. Kapitalizacja amerykańskiej giełdy względem PKB osiągnęła najwyższy poziom od około stu lat. Jednocześnie 180 dniowa zmienność indeksów S&P 500 i Nasdaq 100 jest najniższa od mniej więcej ośmiu lat.

Analityk uważa też, że bańka na kryptowalutach pęka, a euforia związana z Donaldem Trumpem osiągnęła szczyt i wpływa na inne rynki. W tym samym czasie złoto i srebro zyskują na znaczeniu w tempie nienotowanym od około pół wieku.

W swojej analizie McGlone wskazał poziom 5 600 punktów na S&P 500 jako obszar pierwszego powrotu do normy. W jego przeliczeniu odpowiada to około 56 000 dolarów za bitcoina. Jeśli jednak amerykański rynek akcji osiągnął już szczyt, bitcoin mógłby według niego cofnąć się nawet w okolice 10 000 dolarów.

Nie wszyscy podzielają tę prognozę. Jason Fernandes z AdLunam uważa, że rynek nie musi reagować gwałtownym załamaniem. Jego zdaniem nadmiar wycen może zostać skorygowany w czasie lub przez stopniowe ochłodzenie koniunktury. Spowolnienie gospodarcze mogłoby oznaczać stabilizację lub powrót bitcoina do przedziału 40 000 do 50 000 dolarów, a nie spadek do 10 000.

Fernandes podkreśla, że tak głęboki krach wymagałby poważnego wstrząsu systemowego, w tym silnego spadku płynności i napięć na rynku kredytowym. Bez takiego scenariusza spadek do 10 000 dolarów pozostaje jego zdaniem mało prawdopodobny.

Niezależnie od tego, czy scenariusz Mike’a McGlone’a się spełni i bitcoin faktycznie spadnie w okolice 10 000 dolarów, jedno wydaje się pewne: 2026 rok jest wymagający zarówno dla rynku akcji, jak i dla kryptowalut.

Widać wyraźnie rosnącą nerwowość inwestorów. Z jednej strony pojawiają się obawy o kondycję gospodarki USA i możliwość recesji. Z drugiej strony rynki finansowe funkcjonują w otoczeniu podwyższonej niepewności, w którym zmienność może szybko wrócić po długim okresie względnego spokoju.

Kryptowaluty, które przez lata korzystały z napływu płynności i mody na ryzykowne aktywa, dziś są znacznie bardziej wrażliwe na sygnały z makroekonomii. Gwałtowne ruchy cen, odpływ kapitału z mniejszych projektów oraz większa selektywność inwestorów pokazują, że rynek dojrzewa, ale jednocześnie traci wcześniejszą odporność na negatywne informacje.

Podobnie wygląda sytuacja na giełdzie. Wysokie wyceny i niska zmienność z poprzednich lat sprawiły, że nawet niewielkie rozczarowania mogą wywoływać silniejsze reakcje. Inwestorzy coraz częściej analizują fundamenty i ryzyko, zamiast automatycznie kupować każdy spadek.

To nie musi oznaczać krachu. Może to być okres przejściowy, w którym rynki dostosowują się do nowych warunków gospodarczych. Jednak bez względu na to, czy bitcoin spadnie do 10 000 dolarów, czy zatrzyma się znacznie wyżej, 2026 zapisuje się jako czas podwyższonej ostrożności i testu dla strategii inwestycyjnych.

Dla inwestorów to moment, w którym kluczowe staje się zarządzanie ryzykiem, dywersyfikacja i chłodna ocena sytuacji. Rynek nagradza cierpliwość i analizę, a nie emocjonalne decyzje.

Share